piątek, 2 grudnia 2016

Połowa za nami...

Czas pędzi nieubłaganie, nie da się temu zaprzeczyć... Pierwsza połowa tej drugiej ciąży minęła mi zdecydowanie szybciej niż z Ola, obawiam się że druga poleci jeszcze szybciej i nim się obejrzę, będzie już kwiecień, Święta... I mały Bombelek przyjdzie na świat. Tak, tak... mam termin na 16 kwietnia - Wielkanoc. Mam jednak wielka nadzieje, że urodzę przed lub po Świętach.

Jaka była ta pierwsza połowa? Różnie bywało... dopadło mnie trochę dolegliwości takich jak migreny na początku, częste bóle głowy, w II trymestrze nawet miałam epizod mdłości i nawet zdarzyło się że wymiotów... na szczęście wszystko przeszło. Teraz już od pewnego czasu czuję się rewelacyjnie i oby tak do końca.

Na chodzie jestem cały czas mimo,  że zwolnienie wzięłam od 14 tygodnia ciąży. Codziennie albo prawie codziennie staram się z Ola spacerować, jak nie z wózkiem to z Ola na nóżkach, co jest niestety nie lada wyczynem bo Ola jest nieposłuszna, za rękę absolutnie nie chce chodzić i wybiera swoje własne ścieżki, przez co czasem słowo daję, osiwieć można.  Także trochę nabiegać się za nią trzeba, dzięki czemu mam nadzieję utrzymać dobrą formę aż do porodu hehehe.

Przytyło mi się 3kg do tej pory. O wiele mniej niż z Ola na tym etapie, ale zapewne jest to wynikiem tego, że po ciąży niestety nie wróciłam do wagi sprzed i jakieś tam zapasy zostały. Modlę się tylko by nie przybyło aż 20kg tak jak z Ola. Oczywiście pęd do słodkiego znowu włączył się w drugiej połowie ciąży, rety no nie mogę się opędzić choć bardzo się staram :( Brzuch jest zdecydowanie większy niż z Ola na tym etapie, bo już ukryć się nie da... a z Ola to nic jeszcze nie było widać :)

I co najważniejsze... dowiedzieliśmy się wczoraj po raz trzeci, że w brzuszku rośnie i nieźle fika (zdecydowanie bardziej niż Ola) druga dziewczynka. Radości nie było końca! Będzie mała Zosia 😍 Ola będzie miała siostrzyczkę, bardzo, bardzo wierzę że dogadają się... a że Zośki to charakterne dziewuchy to mogę się szykować, że nie będzie łatwo ogarnąć te dwie złośnice. Aż się boję!!! 😂

20 tygodni za nami

8 komentarzy:

  1. Na zdjęciach nie widać aż takiej różnicy w wielkości brzuszka :) Trzymam kciuki, żeby waga rosła umiarkowanie w takim razie!

    Zosia <3 Jak ładnie! Mi też się bardzo to imię podoba, choć wiem, że mojemu mężowi już nie :p Jak przyjdzie nasza pora to będzie pewnie wesoło z wybieraniem :D
    Swoją drogą, chyba dość sprawnie Wam poszło tym razem? Pamiętam, że z Olą chwilę się zastanawialiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już od pewnego czasu mieliśmy wybrane imiona a dla chlopca i dla dziewczynki i tym razem faktycznie poszło jakoś głodko i sprawnie... Miał być Jaś albo Zosia 😊

      Usuń
  2. No to będą siostry:-) super:-) na pewno będą się dobrze dogadywac:-)
    Mnie się tej Twój brzuszek duży nie wydaje. Szczerze powiedziawszy wyglądałam podobnie rok temu a w ciąży nie byłam;-):-P i w szoku jestem, że tyle przytylas w ciąży z Olą, przecież taki nieduży brzuszek miałaś:-)
    A Zosia niech poczeka jak może, żeby w przyszłości urodziny jak najrzadziej przypadły w post;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku juz nie moge sie doczekać malej Zosi😍 ciekawe jaka będzie 😊 mi sie tez wydaje ze leciutko brzuszek jest większy... Ale serio wyglądasz pięknie po prostu😊😚

    OdpowiedzUsuń
  4. Obstawałam dziewczynkę :) Wyglądasz kwitnąco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie! Dwie córeczki :) Gratuluję :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie! Marze o 2 coreczce :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Może przynajmniej w początku nie podda się sile imienia? :P gratuluję kochana :*

    OdpowiedzUsuń