piątek, 28 sierpnia 2015

Spotkanie z morzem...

To miała być piękna, niezapomniana podróż poślubna do ciepłych krajów ale (dzięki Bogu!)... pojawiła się Ola w brzuszku. Nie chciałam ryzykować i wolałam spędzić wakacje nad polskim morzem... Tak było rok temu.


Rok temu Ola była w brzuszku i przez niego przysłuchiwała się szumowi morza i skrzeczącym mewom. W tym roku osobiście wybrała się na spotkanie z morzem. Jaka była jej reakcja? Chyba niezbyt wielkie wrażenie wywarło na niej morze... Ogólnie cieszyła się fikała rączkami i nóżkami podczas spacerów wzdłuż plaży, ale to zapewne na widok wody, w której uwielbia się pluskać :) Bardzo interesujący okazał się również piasek, bo jakże by inaczej? Był wszędzie... na rączkach, na nóżkach, we włoskach, na brzuszku, a nawet i w pampersie :D Oleńka zaliczyła również na pożegnanie pierwsze pluskanie w morskiej wodzie :) W obawie przed zwiększonym ryzykiem zakażenia dróg moczowych, na czas pobytu nad morzem podawałam jej wit. C doraźnie.


Niewątpliwie były to jedne z naszych najlepszych wakacji w życiu. Nie tylko dlatego, że spędzone z Oleńką po drugiej stronie brzuszka, ale również dlatego, że spędzone były w szerszym gronie znajomych i dzieci. Fajnie jest spędzić rodzinne wakacje, pobyć sam na sam z dzieckiem, odpocząć, zrelaksować się... ale gdy jeszcze do tego towarzyszą nam znajomi to już w ogóle uważam, że jest rewelacyjnie.


Poranne wygibasy, całusy i przytulańce w łóżku, potem wspólne śniadanka z sąsiadami w jadalni, ogarnianie pokoju i wypad na plażę. Wspólne plażowanie, spacery brzegiem morza, pstrykanie zdjęć, zabawy dzieciaczków, rozmowy. żarty. Wypady na obiad... oj ciężko było znaleźć dobrą knajpkę dla 8 osób i 4 wózków, ale na szczęście prędzej czy później zawsze nam się udawało :) Zabawne powroty do pensjonatu, kąpanie i usypanie dzieci, a potem grillowanie do późnych godzin, gry, zabawy, dowcipy... śmiechu było co nie miara! I wreszcie upragniony sen, by nazajutrz powitać nowy dzień :)


Oleńce ewidentnie nie służyło spanie w łóżeczku turystycznym. Wybudzała się, płakała, była niespokojna... Tak więc po trzech nocach wylądowała w naszym łóżku i spała z nami. Było mi to bardzo na rękę, ponieważ gdy się przebudzała, dawałam jej cycusia i zasypiałam, a ona jak się obsłużyła również spokojnie zasypiała przytulona do mnie. Dzięki temu spaliśmy do 8:00-9:00 :)


Wyjazd był naprawdę bardzo, bardzo udany! Nieustannie przeglądamy zdjęcia, uśmiechamy się i wspominamy. Wszyscy wspólnie orzekli, że było świetnie i koniecznie trzeba taki wyjazd powtórzyć. Kolejny w planach jest wrześniowy weekend w Toruniu :)

12 komentarzy:

  1. Idzie pozazdrościć :) musieliście świetnie wyglądać w takim karawanie ludzi i wózków :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Z jednej strony świetne są takie wakacje ze znajomymi. My też bardzo lubimy spędzać tak czas. Ale z drugiej strony lubimy też byc niezależni i mieć jakieś chwile, wktórych oderwiemy się na chwilę od grupy i spędzimy czas we własnym gronie. Dlatego bardzo lubimy spędzać czas z osobami towarzyskimi, ale które rozumieją naszą potrzebę niezależności od czasu do czasu :)
    Tak czy inaczej, takie wspólne wylegiwanie się na plazy to fajna sprawa na pewno.

    Wiking z kolei swoje łóżeczko turystyczne wręcz uwielbiał. Bardzo dobrze w nim spał, a poza tym lubił w nim się bawić również w ciągu dnia, więc traktowaliśmy je trochę jak kojec.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie małe słodkie robaczki :) Bardzo się cieszę, że wyjazd się udał, pogoda dopisała. I od razu życzę, by kolejny wyjazd był jeszcze przyjemniejszy :):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam z Szymkiem do Torunia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o tak, wakacje w większym gronie to fajna sprawa :) super, że się Wam wyjazd udał :) a Toruń jest piękny! Jak będzie jeszcze ciepło to koniecznie zajrzyjcie do knajpki Róże i Zen, mają przecudny ogródek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, jak super wyglądają te dzieciaczki na tych kocach super mieć taka zgraną paczkę i to jeszcze z pociechami :) pozazdrościć

    OdpowiedzUsuń
  7. My w tym roku wybraliśmy się w góry. W następnym roku chciałabym nad morze. A jak przeczytałam Twój post, to już wiem, że muszę, bo pozazdrościłam takich fajnych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi w tym roku marzyło się morze, ale w końcu wylądowaliśmy w górach... :)
    Uwielbiam morze... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze ale fajnie! Do pozazdroszczenia taki wyjazd ze znajomymi, którzy podobnie mają dzieci :) Zawsze można się razem wspierać a i wytchnienie też znaleźć :)
    Super tak odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że wyjazd się udał :D
    Z opisu czuć tą przyjemność wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ohhh jak wspaniale :) To musiał być wyjątkowy wyjazd... Ja mam nadzieję, że za rok też uda Nam się już w trójeczkę pojechać gdzieś na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany jakie fajne larwiarium! Tyle pędraków w jednym miejscu :)
    Ja już wariuję w mieście. Marzę tylko o tym, żeby wyjechać gdzieś nawet na weekend. Całą ciążę i teraz kolejne miesiące nigdzie nie mogliśmy niestety pojechać. Mam szczerze dość i zazdroszczę wyjazdu.

    OdpowiedzUsuń