czwartek, 5 lutego 2015

Tego się nie spodziewałam...

Choć czuję się bardzo dobrze, nic nie wskazuje na to, bym miała w najbliższym czasie urodzić, okazało się, że jednak zapis KTG nie jest do końca prawidłowy. Co prawda akcji skurczowej póki co brak, ale moje Dziecię najdroższe po raz kolejny miało przyspieszone tętno, na górnej granicy normy... Zmartwiło mnie to. Jutro ponownie mamy kontrolny zapis KTG, jeśli tachykardia się powtórzy, czeka nas niestety szpital i obserwacja... No to się porobiło :-|

I choć w ogóle nie dopuszczam do siebie takiej myśli, no bo przecież wszystko będzie dobrze... to jednak jestem przygotowana na każdą ewentualność. W końcu mój Maluch jest najważniejszy :)

Zaniepokojona zapisem KTG, poprosiłam dr na dzisiejszym USG, by jeszcze wnikliwiej przyjrzał się temu naszemu małemu serduszku. Na szczęście wszystko jest dobrze, o dziwo na USG tętno było w normie, przepływy w tętnicy pępowinowej również dobre, więc nie wiem... może to szpital tak na Małą działa? :D 
Nasza Ola nadal jest Olą, lekarz po raz kolejny to potwierdził, waży już 3380g, co plasuje ją na samym środeczku siatki centylowej, jest po prostu taka w sam raz, idealna ;) Mnie taka waga bardzo odpowiada, choć zanim dojdzie do porodu, zapewne zdąży jeszcze troszkę ciałka nabrać :)

A no właśnie, zanim akcja się rozkręci... bo póki co po badaniu u profesora, nic nie wskazuje na to, by miało to prędko nastąpić. Szyjka taka sama jak ostatnio, zamknięta na 4 spusty, brzuszek też jeszcze dość wysoko... także czekamy sobie spokojnie. Ja sądzę, że Ola chce poczekać przynajmniej do 12 lutego, żebyśmy jeszcze mogły w Tłusty Czwartek najeść się spokojnie pączków ;)

Tak więc jestem już spokojna, a jutro zaczynamy szczęśliwy 39 tydzień ciąży :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza