poniedziałek, 8 czerwca 2015

Nasz mały Aniołek

Była niedziela, piękna, ciepła i słoneczna... Od godziny 8:00 wszyscy krzątali się już po mieszkaniu, a Ola rozsyłała uśmiechy na prawo i lewo. Ucieszyło mnie to niezmiernie, ponieważ przez ostatnie bardzo gorące dni mała była bardzo marudna i niespokojna, nie chciała za bardzo spać w ciągu dnia i przez to była umęczona. Upały ewidentnie jej nie służą.

Na wieszaczku przygotowana była cudna, biała sukienka z kokardką, cieniutkie rajstopki, opaska oraz robiony na drutach do później nocy przez moją mamę, pudrowo-różowy sweterek :)

Tak, to właśnie wczoraj Ola obchodziła swoje Święto, wstąpiła do grona Dzieci Bożych. Całą mszę była niesamowicie grzeczna. Zasnęła tuż przed rozpoczęciem, obudziła się na kazaniu i grzecznie bawiła żyrafką. Polewani główki wodą święconą nie zrobiło na niej najmniejszego wrażenia. Po całej uroczystości udaliśmy się na poczęstunek do restauracji. Jedzonko było przepyszne, panowała bardzo miła atmosfera, Ola w dalszym ciągu była grzeczna i pozwoliła nam świętować swój wielki dzień.

Wiem, że to tylko małe, niewinne dziecko... że jaka by nie była, czy grzeczna, czy nie, kochałabym ją ponad wszystko, jednak wczoraj była niesamowita, a ja pękałam z dumy, że mam taką córeczkę. Wieczorem, po kąpieli, kiedy spokojnie ssała pierś, zaczęłam nucić jej piosenki. Nagle popatrzyła mi w oczy. Nie uśmiechała się, ale miała takie głębokie, spokojne spojrzenie, jakby chciała powiedzieć "Kocham cię mamo". Patrzyłyśmy tak sobie w oczy prawie przez minutę, ciesząc się tą chwilą. W pewnym momencie pociekły mi łzy po policzkach. Wzruszyłam się. Dziękowałam Bogu za nią, za ten mały Cud, którym nas obdarzył, a ona w tym czasie usnęła w moich ramionach...

Kocham Cię Córeczko nad życie!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza