czwartek, 18 czerwca 2015

Popołogowo...

Mąż zabrał córcię na spacerek przed kąpielą, więc mam troszkę czasu dla siebie :)

Co prawda połóg zakończył mi się dawno, daaaawno temu... Zresztą jaki połóg przepraszam? Takiego połogu jak miałam, życzę każdej kobiecie. Przypominało mi o nim jedynie krwawienie, które i tak trwało kilka dni i nie było jakoś strasznie obfite, potem miałam jedynie malutkie plamienia. 

Bardzo szybko doszłam do siebie, nie miałam żadnych problemów z opieką nad Olą, mogłam chodzić i siadać nie narzekając na ból, ani ciągnięcie szwów (było ich kilka ze względy na lekkie pęknięcie I stopnia). Nie miałam potrzeby zażywania też żadnych środków p/bólowych... zażyłam jedynie raz Ketonal w wieczór po porodzie, bo czułam dziwne "pulsowanie" w dole i tak mnie to okropnie drażniło. Jednak po tabletce, z Olą przy piersi spokojnie usnęłam :)

Swoją pierwszą wizytę popołogową miałam już ok 6 tygodni po porodzie. Lekarz zbadał mnie i orzekł, że okres połogu można uznać za zakończony. Ucieszyłam się, choć ja ten okres dawno uznałam za zakończony, liczyło się dla mnie tylko to, czy wszystko było dobrze zagojone.

Zaczęłam więc ćwiczyć, bo miałam na koncie zaległe 4 kg. Niestety po kilku tygodniach okazało się, że owe ćwiczenia nie są dla mnie. Powtórzyła się historia, która miała miejsce kilka lat temu, gdy dużo ćwiczyłam... zaczął boleć mnie kręgosłup. Ratuje mnie jedynie basen, ale czy pływając można zrzucić tą oponkę na brzuszku? 4kg jak zostały, tak dalej są i ani drgnąć nie chcą. No nic, trudno... może z czasem uda się je zrzucić. Ważne, że pozostałe 16kg zniknęły niedługo po porodzie.

Myślałam, że może karmienie piersią spowoduje u mnie spadek wagi, ale gdzie tam. To chyba nie możliwe przy moim dziecku, które toleruje czekoladę, ciastka oraz inne różne tego typu smakołyki i nie ma z ich powodu żadnych problemów brzuszkowych. Zatem mogę jeść bez wyrzutów i tu jest problem, bo słodycze to była moja odwieczna pokusa i po prostu czasem nie umiem ich sobie odmówić :(

Jednak ja nie o tym... Na ostatniej wizycie profesor prosił mnie, a żebym 6 tygodni po porodzie do niego przyszła. Przyznam szczerze, że jednak trochę nie było mi po drodze i szkoda było mi pieniążków, skoro wiedziałam, że i tak wszystko jest dobrze. Jednak w końcu zmobilizowałam się, umówiłam się na wizytę i ją odbyłam. Z moją endometriozą niestety nie ma żartów. Póki karmię piersią i nie mam miesiączki, jest dobrze i tak niech będzie jak najdłużej. Schody znaczną się, gdy pojawi się okres. Profesor zbadał mnie, zrobił USG i orzekł, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Póki co hormonów przyjmować nie muszę, ale od razu, gdy pojawi się miesiączka, mam przyjść na wizytę. Cieszę się, że zdecydowałam się na tą wizytę, ponieważ poprzedni lekarz wypisał mi receptę na tabletki antykoncepcyjne dla kobiet karmiących, jednak odwlekałam jej wykupienie i przyjmowanie tego świństwa, no i całe szczęście. Póki co, nie ma jeszcze takiej potrzeby, ale wiem, że niestety jest to nieuniknione w moim przypadku. Prędzej czy później będę musiała zacząć, jeśli będę chciała zajść w ciążę, choć bez problemów za pewne nie obejdzie się. Jednak staram się nie myśleć o tym. Cieszę się tym, co jest teraz. Cieszę się macierzyństwem, a najwyżej potem będziemy się martwić...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza